nprofile1qy2hwumn8ghj7un9d3shjtnddaehgu3wwp6kyqpqun764z7j6qv70r32f3cyeyta8w6huezwtkygpjgh4hsfhgrk49dsl0xslg (nprofile…xslg) - masz rację, ale nie do końca. Bezpieczna odległość jest ustalana dla obu pojazdów jadących, więc w tym przypadku na korzyść ewentualnego skrócenia jej działać może chyba tylko to, że jadący za Tobą ma lepszy wgląd na to, co się dzieje na jego pasie (do momentu, kiedy nie skończysz manewru).
Ten temat musisz wziąć z innej strony - jeśli wyprzedzasz i zmieniasz pas tak, że po zmianie nie masz zachowanej bezpiecznej odległości, to dopóki Ty nie odjedziesz szybciej niż wyprzedzany lub wyprzedzany nie zwolni, żeby zachować odległość - jesteście od siebie bliżej niż odległość uznawana za bezpieczną.
Przy czym żeby nie było - nie jestem w tym przypadku za przesadnym pilnowaniem tego, bo to trochę absurdalne, ale tą wytyczną o bezpiecznych odległościach traktuję jako istotną.
Niemniej, nawet jeśli tą wytyczną traktować nieco mniej poważnie, to na drogach za często jest tak, że po wyprzedzeniu jeden albo drugi pojazd musi hamować (co dla mnie jest oznaką złego wyprzedzania).
W takich przypadkach najmilej wspominam czas, kiedy zaostrzono kary. Spokojnie wbijałem na tempomacie 140 i jechałem. Jak się trafił ktoś, kto wolniej jechał, zmieniałem tylko pas, wyprzedzałem i wracałem. To był jeden z najpłynniejszych czasów na naszych drogach, bo nikt nie poganiał, nie spychał z drogi, itd. jeśli jechałeś te 140. Dziś znów to samo co kiedyś - spróbuj jechać "tylko" z maksymalną dozwoloną prędkością i kogoś wyprzedzać nie przekraczając jej...