nprofile1qy2hwumn8ghj7un9d3shjtnddaehgu3wwp6kyqpqun764z7j6qv70r32f3cyeyta8w6huezwtkygpjgh4hsfhgrk49dsl0xslg (nprofile…xslg) - muszę rozróżnić dwie rzeczy - o tym hamowaniu pisałem trochę obok, jako o "brzydkiej praktyce", która ma miejsce na drogach. Wielu kierowców myśli, że wyprzedzając może przekraczać prędkość, więc zaraz po wyprzedzeniu naciskają hamulec i zwalniają do zgodnej z przepisami...
Natomiast co do wyprzedzania - tu się nie zgodzimy. Albo inaczej - zgadzam się, że absurdalnym jest mierzenie tych odległości co do metra czy sekund. Nie ma też sensu wymaganie, żeby kierowca wyprzedzając wyliczał to co do metra.
Natomiast nie zgadzam się co do argumentacji. Albo zachowujesz, albo nie zachowujesz bezpiecznej odległości, tu nie ma miejsca na gdybanie czy usprawiedliwianie, że to tylko przez chwilę.
Co do przepisów ustawy i wskazania w metrach - to jest poniekąd absurdalne, ale zauważ, że przepis mówi o minimalnej odległości, która jest dużo mniejsza niż ta, którą uważa się za bezpieczną. I tutaj moim zdaniem chodzi w pewien sposób o element wychowawczy? logistyczny? - te bezpieczne odległości nie są wartościami absolutnymi, to wynik pewnego kompromisu, badań i statystyki. Natomiast w przepisach ustalono takie odległości, żeby móc karać ludzi, którzy bardziej jednoznacznie stanowią zagrożenie na drogach.
Nie da się tego chyba jakoś sensownie określić (pomijam ewentualne zmiany semantyczne), natomiast liczenia na zdrowy rozsądek kierowców oduczyłem się czytając komentarze kierowców w social mediach :)