Czytam w nprofile1qy2hwumn8ghj7un9d3shjtnddaehgu3wwp6kyqpqg9gpwgqas5l6gqzvtaq5decg0mffxf6xys5s0slaslsgzff3dl9qxuuh5w (nprofile…uh5w) o tym jak pracują zetki i zaraz trafi mnie szlag. Faktycznie, to jest zmiana pokoleniowa, że ludzie chcą pracować w życzliwych warunkach, za dobre pieniądze, zdalnie, z elastycznymi godzinami pracy, bez wiszącego nad głową mikromenedżmentu, nie chcą marnować czasu na dojazdy, a w openspace nie mogą się skupić.
Wygląda na to, że miałam zetkowe oczekiwania, jak zetek nie było na świecie.
Serio, nawet pokolenie X nie lubiło pracować w tosycznych warunkach, tylko nasi szefowie lubili takie stwarzać.
To nie są oczekiwania zetek, to są oczekiwania każdego człowieka, który w minimalnym stopniu dba o swój psychiczny dobrostan. Tyle, że w kupie siła. To, co zawdzięczamy zetkom, to to, że masowo zaczęli o tym mówić i w etosie pracy Tomasza Lisa zwyczajnie nie chcą się zatrudniać.